Kilka dni temu, zupełnie przypadkowo zostałem podsłuchiwaczem. Wiem, wiem, generalnie to nie za dobrze o mnie świadczy, ale… Proceder ten wydarzył się zupełnie nie z mojej winy, a wnioski mogą być przydatne, więc opowiem.
Tak mi się w życiu przytrafiło, że gram na gitarze. Nie jakoś tam super i żaden ze mnie wirtuoz, no ale gram. W domu mam mały piecyk (do gitary elektrycznej) marki „chińskie gówno kupione za 100 zł” i od czasu do czasu sobie ćwiczę.
Pewnego popołudnia (akurat w momencie przejścia z akordu A na E), mój piecyk przemówił! – Wiedziałem, że tak będzie – powiedział. Oho – pomyślałem. Więcej nie kupię już tego taniego wina w kartoniku. Cholera wie, czego oni tam dodają. – Jak przyjedzie Józek, to dupy wam obrobi za to picie! I dlaczego ta rura nie jest dokręcona? – przemówił ponownie piecyk. Jaki znowu Józek? Czy ja znam jakiegoś Józka? I skąd on wie, że wino z kartonika popijam? Już miałem lecieć do łazienki i sprawdzić co z tą rurą, gdy nagle uświadomiłem sobie o co chodzi.
Podobną sytuację miałem w dzieciństwie, kiedy bawiłem się krótkofalówkami. Czasami ściągały sygnał z innych urządzeń tego typu i słychać było różne rozmowy. Nie wiem, z czego ten mój piecyk gitarowy marki „chińskie gówno kupione za 100 zł” jest zbudowany, ale najwidoczniej Chińczycy wkładają tam jakieś podzespoły używane w aparaturze szpiegowskiej. Nie jestem pewien, ale może powinienem to gdzieś zgłosić (CBŚ, CBA, WSI, FBI, CIA, TVN Meteo)? A może zatrudniliby mnie w wywiadzie? Mógłbym podsłuchiwać przelatujące nad moim blokiem samoloty i monitorować, czy wszystko na pokładzie jest ok.
Z późniejszych, podsłuchanych z mojego piecyka rozmów wywnioskowałem, że Józek to szef (używających krótkofalówek) robotników, którzy gdzieś w pobliżu, na jakieś budowie pracują. Ale to nie wszystko. Okazało się, że ów Józek nie zapłacił chłopakom obiecanej w poprzednim miesiącu premii. Poza tym, ciągle ich za coś opieprza i nie mogą doprosić się od niego, nowego kompletu kluczy ampulowych. Z zemsty, olewają (i to dosłownie) jego zakaz spożywania alkoholu w pracy, a jeden z pracowników, niejaki „Siwy”, od miesiąca sypia z żoną szefa.
Następnego dnia (tym razem między akordem h i G), piecyk wykrzyczał kobiecym głosem: - Dajesz mały, oh dajesz! Po czym nastąpiło kilka charakterystycznych odgłosów kopulujących ze sobą homo sapiens (z naciskiem na sapiens). Ja rozumiem, że akurat w środku dnia jakieś parze przyszła ochota na seks, ale po kiego grzyba robią to przy włączonej krótkofalówce?
Opowiedziałem, tę historię mojej koleżance, która stwierdziła, że prawdopodobnie byli to rodzice używający w domu elektronicznej niani (to takie wymyślne ustrojstwo do podsłuchiwania poczynań małych dzieci). Najwyraźniej, nierozważni rodzice zapomnieli tego super urządzenia wyłączyć i wszystkie ich figle – migle poszły w eter.
Jaki z tego wniosek? Uważajcie co robicie i co mówicie przy włączonej, elektronicznej niani. I strzeżcie się gitarzystów, którzy piecyki marki „chińskie gówno kupione za 100 zł” posiadają. Oni naprawdę, sporo mogą o was wiedzieć.
Komentarze
Prześlij komentarz