O czym tu napisać? O koncercie, zespole, muzyku, nowej płycie? O instrumencie niesfornym, o piosence nietuzinkowej? Czy o jakieś historyjce usłyszanej na przystanku autobusowym? Naprawdę, nie mam zielonego pojęcia. Bo kto to niby będzie chciał przeczytać, kiedy tematem głównym i jedynym interesującym obecnie, jest Euro 2012? Nikt.
I słusznie. No bo pomyślcie sami. Czymże jest informacja o wydaniu jakieś tam nowej płyty, w porównaniu z newsem o stanie fizycznym łydki Roberta Lewandowskiego? Chociaż nie. To zły przykład. Nieświeży. Polska reprezentacja już odpadła, więc łydki naszych piłkarzy są nam obecnie kompletnie obojętne. Ale już wieść o tym, że nasz najlepszy strzelec wyborowy, w przyszłym roku żeni się z jakąś piękną kobietą i ma zamiar wydać na ten cel mnóstwo szmalu, bije wszystko inne na głowę.
I co ja tu będę wyskakiwał z tym, że piosenkę fajną ostatnio usłyszałem. Z czym do ludzi? Może gdybym zaczął rozprawiać o przyczynach porażki Portugalczyków z Hiszpanią w meczu półfinałowym, to wzbudziłoby to pewne zainteresowanie. A teorię mam taką, że to przez Cristiano Ronaldo. Wprawdzie grał w meczu bardzo dobrze, ale bramki nie strzelił. Dlaczego? Ano dlatego, że zapomniał fryzury w czasie przerwy zmienić! W meczu z Niemcami zmienił i dużo lepiej mu szło. A tak… z tym samym uczesaniem, raz z wiatrem biegał, a potem (w drugiej połowie) pod wiatr. I jakże w takich warunkach nieareodynamicznych, można jakiegokolwiek gola strzelić?
Nad tym warto się zastanowić. A nie nad tym, jaki repertuar zaprezentuje Coldplay we wrześniu na Stadionie Narodowym. No właśnie… Czy ktokolwiek z nas jest w stanie teraz sobie wyobrazić, że tam można zagrać jakiś koncert? Po meczu Polaków z Grekami, po półfinale Niemców z Włochami. Czy w tej świątyni futbolu można grać koncerty rockowe? Oczywiście, że tak! Ale jeszcze nie czas, aby o tym mówić i na ten temat dywagować.
Także nawet nie będę się wysilał, żeby coś fajnego napisać. Ba! Fajnego to za dużo powiedziane. Nawet nie będę myślał nad tym, żeby cokolwiek o muzyce opowiedzieć. I tak ogromna większość Czytelników wpadła pewnie w „piłkoszał” i mecz finałowy w Kijowie oglądać będzie. A co za tym idzie, nie ma czasu na czytanie felietonów muzycznych o czymkolwiek. I dobrze. Bo rzadko nam się takie imprezy trafiają. A poza tym, wszyscy dobrze wiemy, że: „już za cztery lata, już za cztery lata, Polska będzie…!!!”
Komentarze
Prześlij komentarz