Zawsze chciałem być jak Luke Skywalker lub Han Solo z „Gwiezdnych Wojen”. Latać statkami kosmicznymi, odkrywać nowe planety i niczym kapitan statku Enterprise z serialu „Star Trek”, polecieć tam, gdzie nie poleciał jeszcze żaden człowiek. I teraz pojawiła się szansa, aby te dziecięce marzenia stały się rzeczywistością.
Kiedy dowiedziałem się, że holenderska spółka Mars One szuka ochotników, którzy skolonizują Czerwoną Planetę, to naprawdę miałem zamiar się zgłosić. Pierwszy lot odbędzie się dokładnie za 10 lat i będzie zupełnie darmowy! Jest jednak jedno, małe ale. Ochotnicy dostaną bilet tylko w jedną stronę. Polecą, zamieszkają na Marsie i… już nie wrócą.
Stwierdziłem, że to jednak nie dla mnie. Mimo mojego (od dziecka trwającego) zafascynowania podbojem kosmosu, za bardzo lubię to moje, dosyć zwyczajne, nudne życie, aby wsiąść do jakieś rakiety i przy dźwiękach piosenki „One way ticket”, opuścić ten nasz ziemski padół. Postanowiłem jednak, nieco o tym projekcie poczytać i trochę szczegółów się dowiedzieć.
Przygotowania do wylotu potrwają 10 lat. Obecnie rozpoczęła się rekrutacja ochotników, którzy przejdą specjalistyczne szkolenie. Pierwsza, czteroosobowa załoga, poleci na Marsa w 2023 roku. Potem, co dwa lata, dołączać będą do nich kolejne ekipy. Ochotnicy zbudują tam kolonię, w której będą mieszkać, aż do śmierci.
Wizja trochę przygnębiająca, ale to nie wszystko. Okazuje się, że dziesięcioletnie przygotowania przyszłych astronautów będą transmitowane w formie reality show! Mars One zamierza sprzedać prawa do transmisji stacjom telewizyjnym. Będziemy mogli podglądać życie i przygotowania rekrutów, a o tym, kto pierwszy poleci na Marsa zdecydują telewidzowie! Podobno Holendrzy zatrudnili jako konsultanta człowieka, który wymyślił „Big Brothera”. Całe przedsięwzięcie ma być największym i najdłuższym reality show w historii telewizji.
Kto chciałby zostać takim ochotnikiem? Na pewno nie ja. Ale chętni walą drzwiami i oknami. Obecnie holenderska firma otrzymała już ponad 10 tysięcy zgłoszeń ze stu krajów. Najwięcej z Chin – ponad 600 wniosków (ciekawe dlaczego?). Z Polski podobno zgłosiły się dwie osoby. Jak na razie. Wśród Internautów pojawiły się takie głosy, że powinniśmy wytypować kilku (już uprzednio wybranych) przedstawicieli narodu i zgłosić ich do tego projektu, aby prosto z ul. Wiejskiej, wystrzelić ich zupełnie za darmo na Marsa! Myślę, że to pomysł godny rozważenia. Może jakieś referendum w tej sprawie?
A mówiąc tak zupełnie poważnie, to mam nadzieję, że to nie wypali. Sponsorzy się wycofają, a oglądalność reality show spadnie do tak niskiego poziomu, że firma zbankrutuje i jeszcze przed odlotem astronautów, sama wyleci w kosmos. Bo jeśli ten projekt się uda i wszystko pójdzie zgodnie z planem, to na Czerwoną Planetę polecą sami wykolejeńcy, idioci, psychopaci oraz niedoszli samobójcy, marzący o tym, aby swój ziemski żywot zakończyć na oczach milionów widzów. Ładna reprezentacja ludzkości. Ciekawe, co sobie wtedy o nas pomyślą Marsjanie?
Komentarze
Prześlij komentarz