Są dwie, najbardziej znane plaże w Kapsztadzie: Camps Bay i Clifton.
Na Camps Bay cały czas coś się dzieje. Jakaś pani goni swój kapelusz, zdmuchnięty z jej wielkiego afro przez wiatr. Dzeci bawią się w przeciąganie liny i szukają jabłek zakopanych w piasku przez nauczycieli. Joe sprzedaje swoje obrazy przywiezione z Malawi. Jest ciekawy świata i prosi, aby opowiedzieć mu o Polsce. Ktoś gra w siatkówkę, ktoś kopie piłkę, ktoś krzyczy, ktoś się śmieje...
Na Clifton nie dzieje się nic. To plaża starych ludzi. Wypoczywają tu głównie emeryci i bogacze, mieszkający w hotelach wybudowanych na skałach przy plaży. Biegają po wodzie z dziećmi i z pieskami. Piasek na plaży Clifton jest lepszy, bardziej delikatny, ale na Camps Bay jest trochę jakby... weselszy.
Nie zmienia to jednak faktu, że w taki upał jak dziś, cudownie jest na plaży.
Żeby tym, co mają mróz za oknem, nie było smutno, powiem tylko, że nikt tutaj nie pływa. Woda w oceanie jest zimna i aż roi się tu od rekinów!

Komentarze
Prześlij komentarz